0

Mała, fajna torba sportowa, czyli: Salewa Duffle Bag (recenzja).

Uwaga, uwaga dzisiaj na blogu wielkie wydarzenie 😉 będę recenzował torbę podróżną. Nawet całkiem fajną. Torba miała trochę mniej fajną cenę no, ale coś za coś, zobaczcie sami :).

Potrzeba mi było do szczęścia torby.

Jakoś mniej więcej około rok temu naszła mnie niebywała ochota na zakup małej torby podróżnej vel torby sportowej. Ta ochota może miała coś wspólnego ze stwierdzeniem, że mam głęboką awersję do plecaków miejskich. Na zasuwanie do pracy ze skórzaną teczką jestem zdecydowanie za młody i mam nadzieję, że długo będę się jeszcze trzymał tej wersji. Poza tym taka torba będzie jak znalazł na siłownie (zaczynałem intensywnie chodzić) i basen (trzeba zadbać o kręgosłup). Na siłowni przez ten rok nie byłem ani razu, z basenem było lepiej, bo może zebrało się z 10 wyjazdów (jakoś nigdy nie miałem czasu), ale torba została i w sumie jestem z niej całkiem zadowolony – stąd ten wpis.

Acha, żeby było jasne nie zostałem przez nikogo zainspirowany finansowo do napisanie tego wpisu :). Jakoś wszelkie agencje piarowe (czy tam, kto zajmuje się obsługą marketingową firm turystycznych) omijają szerokim łukiem mój skromny blog ;). Więc wiecie jestem obiektywny, okej? 😀

Że co? Ja za TO dałem 150 złotych…?

Moja przygoda z tą torbą zaczęła się od zdziwienia nad własnym finansowym nierozgarnięciem. Po rozpakowaniu paczki ze sklepu outdorowego, podszedłem do lustra szukać w swoich oczach oznak resztek inteligencji – tak zgadliście na początku byłem baaaardzo zadowolony z zakupu :). Na co ja wydałem 150 zł – dopytywałem się w myślach – przyglądając się temu, co wypadło z malutkiej tekturowej paczki. Wyglądało jak bardzo zmięty, czarny worek na śmieci. Dodam. No cóż nie przyszło mi nic innego jak zacząć worka używać.

Zdjęcie torby Salewa Duffle Bag

Zdziwienie i zadowolenie.

Koniec-końców torby zacząłem intensywnie używać – mógłbym napisać, że (hehe) w niejednym luku bagażowym leciała i nie jeden towar wiozła (nie myślicie chyba, że przewoziłem nią coś nielegalnego…? 😉 ). Torbę polubiłem i wyszło na to, że jestem z niej bardzo zadowolony. Przy okazji paru wycieczek okazało się, że mimo swojej lichej prezencji jest bardzo wytrzymała i po roku praktycznie nie widać na niej śladów używania.

Jako, że jest to (ykhm…) recenzja to poniżej, żeby było bardziej profesjonalnie wady i zalety owej torby:

Torba ma w środku dodatkowy mały woreczek (normalnie ją się w niego pakuje), w którym można zamknąć mniejsze szpargały.

Wady:

  • Brak możliwości założenia jej na plecy (widziałem, że droższe kuzynki mojej torby produkowane przez zenortfejsa 😉 (The North Face) mają taką możliwość. Znaczy, jeżeli w roli tragarza wykorzystamy swoje dziecko to owszem może uda się założyć ją na grzbiet.
  • Nie solidny wygląd, mi tam to zaczęło wisieć. Poza tym nie wynika on ze złego wykonania (to jest pierwsza klasa) czy tym podobnych. Ta torba po prostu tak została zaprojektowana, że licho wygląda (patrz pierwsza zaleta). Przez jakiś czas tylko czekałem, kiedy torba gdzieś mi się rozerwie (wtedy mógłbym z wyrazem triumfu ją zareklamować 😉 ), ale gdzie tam ani jej w głowie się rozpruć. Poza tym jak nie rozwaliłem jej we lwowskim tramwaju to nie rozwalę jej nigdzie :)!

Zalety (tych jest na szczęście dużo):

  • Jest leciutka, jak piórko, co może mieć czasem dość duże znaczenie na lotniskowej wadze.
  • Jest bardzo kompresowalna (jest w języku polskim w ogóle takie słowo?), mieści się do takiego malutkiego, wewnętrznego woreczka, który po jej rozłożeniu służy fajnie, jako kieszonka na drobiazgi (wszyty po wewnętrznej stronie).
  • Jest wytrzymała, poważnie! Jak nie wierzysz to przeczytaj wadę numer dwa.
  • Nie jest za duża ani za mała. W sam raz żeby wrzucić ciuchy i buty na squasha, czy tam strój na basen. Gwarantuje też, że spokojnie wystarczy dla statystycznego faceta na trzydniowy wyjazd, (chociaż ja tam potrafię w nią zapakować się i na tydzień).

Alternatywy.

Myślałem, że sporo za nią przepłaciłem, ale szybki rzut oka na allegro wystarczył, aby darować sobie rozmyślania o mojej niegospodarności. Owszem są torby po 40 złotych plus wysyłka w cenie połowy torby ;). Ich konstrukcja jednak sprawia, że ważą tyle, co dziesięć moich i nie da się ich złożyć do akceptowalnych rozmiarów.

To tyle, pozdro :).

Znajdujące się w: Outdoor
Dziękujemy za wnikliwe przeczytanie wpisu! Jeśli chcesz mieć dostęp do dodatkowych treści, ciekawych zdjęć i konkursów polub nas na facebook'u. Kliknij "lubię to":

Recent Posts

Skomentuj!

Submit Comment

© 2017 Wycieczki, podróże, outdoor – blog podróżniczy.. Wszystkie prawa zastrzeżone. XHTML / CSS Valid.
Zaprojektowane za ciężkie pieniądze przez Theme Junkie.